logo.jpg (1739 bytes)
nowości  informacje  archiwum  warsztat  projekty  filmy  prasa  inni
 
 

Zewnętrzna Galeria AMS w CSW Łaźnia - Gazeta Wyborcza 11. listopad 2003

Mimo że Zewnętrzna Galeria AMS zakończyła działalność, jej plakaty zaczynają drugie życie. Obok Łaźni, gdzie prezentowana jest dokumentacja działań galerii, zawisł billboard anarchistów. To trawestacja pracy Marcina Maciejowskiego "Jak tu teraz żyć?". O galerii rozmawiamy z jej kuratorem Markiem Krajewskim

Aleksandra Kozłowska: Co sądzisz o odpowiedzi anarchistów "Walczyć aby żyć"?

Marek Krajewski, kurator projektu: Bardzo mi się podoba, to trafny i zdecydowany komentarz. Gdańsk potwierdził swoje miano energetycznego centrum. Nie miałem okazji poznać twórców, ale pozdrawiam.

Przypomnij, jak powstała Zewnętrzna Galeria.

- Pomysł narodził się dzięki samemu medium, czyli billboardom, które umieszczone są w przestrzeni publicznej. Ich wykorzystanie nie powinno być wyłącznie reklamowe. Pomyśleliśmy o korzyściach społecznych - promowaniu współczesnej sztuki, która wystawiana w galeriach ma bardzo mało odbiorców. Wielu ludzi nie ma pojęcia o polskich żyjących artystach, ich wiedza kończy się na Matejce i może awangardzie lat 20. Galeria dawała szansę, by to zmienić. Poza tym w pozytywny sposób kształtowała wizerunek firmy, czyli AMS-u, dyskretnie ją reklamowała.

Chyba nawet zbyt dyskretnie. Mówiłeś, że pretensje o słabo wyeksponowane logo AMS-u stało się jedną z przyczyn Twojego - ojca całej idei - odejścia z projektu.

- Między innymi. Zmieniła się przede wszystkim koncepcja samych prac. Padła propozycja, by były bardziej "plakaciarskie", w stylu "polskiej szkoły plakatu".

Reakcje na plakaty były nieraz bardzo gwałtowne. Praca Katarzyny Kozyry w Gdańsku w ogóle nie mogła się pojawić.

- Wiązało się to z wizytą papieża. W innych miastach plakat wisiał jeden dzień. Protestował Polski Czerwony Krzyż, organizacje społeczne. Paradoksalnie, dla nas była to cenna lekcja. Praca Kozyry odwoływała się do wojny w Kosowie, a nie narażając się nikomu, można było z niej zostawić tylko kapustę i kalafiory. Naga postać kobiety została zaklejona paskami papieru. Protesty wzbudziła też "Blizna po matce", co było dla nas pewnym zaskoczeniem - nie ma tu gołego ciała ani wulgaryzmów. Jednak pojęcie matki ma w Polsce specyficzne znaczenie i pewnie dlatego "Dziennik Polski" posądził nas o satanizm.

A pozytywne reakcje?

- Z takimi wychodzili głównie artyści. Większości ten projekt się podobał. Na początku zaprosiliśmy około 30 twórców, jako pierwszy zaistniał Paweł Susid i "Złe życia kończą się śmiercią". Przez rok realizowaliśmy temat "Kiedy inny staje się obcym". Później artyści sami się zgłaszali.

Przypomnij jeszcze działania galerii jednobillboardowej.

- Zaczęła się mniej więcej jednocześnie z Zewnętrzną. W kilku miastach powstawały ręcznie robione plakaty komentujące konkretne miejsca, życie towarzyskie znajomych, zmiany pór roku na Plantach. Słynna była akcja Rafała Bujnowskiego, który napisał "Blanka, jestem w Poznaniu, zadzwoń!" i podał numer telefonu. Mnóstwo osób dzwoniło i znalazła się też Blanka.

CSW Łaźnia, Gdańsk, ul. Jaskółcza 1. Czynne wt.-niedz. w godz. 12-18 do 23 listopada. Wstęp wolny

 

 

Idziemy na wojnę ! - Dziennik Bałtycki 23 styczen 2003

gazeta.jpg (18560 bytes)

 

Antywojenne plakaty na trójmiejskich billboardach - Gazeta Wyborcza 25.01.2003

gazeta2.jpg (32231 bytes)

 
radykalna akcja twórcza